Nieplanowany wyskok na stanicę

Jutro na pewno nie będę pisał tego sprawdzianu. Jeżeli już to z pewnością wraz z poprawiającymi. Pouczyłem się odrobinę słownictwa i gramatyki, po czym chwyciłem za gitarę i zacząłem coś niecoś na niej przygrywać. Zacząłem uczyć się „ Nothing Else Matters”. Póki co wychodzi mi intro. Jak dobrze pójdzie do kalendarzowej wiosny będę w stanie optymalnie zagrać ten kawałek. Ciężko będzie mi zagrać legato, ale takie są niestety początki – nigdy łatwe. Wnet zadzwonił domofon, zaś po odebraniu słuchawki okazało się, że przed domem stoi grupa znajomych. Ubrałem się i wyszedłem przed dom. Jak się okazało ukazała mi się postać Mańka i Kudłacza. Read More »

Czasami można nie trafić na zajęcia- zdarza się

Nazajutrz moje samopoczucie uległo lekkiej poprawie. W sumie nie pojawiły się żadne  przeciwwskazania , bym do szkoły nie szedł. Wstawszy rano znalazłem jeszcze tyle czasu, by móc posłuchać  trochę muzyki stworzonej przez ukraińską kapelę o nazwie Drudkh. Klimatyczne akustyczne wstawki i dźwięk padającego deszczu nadaję niesamowitego charakteru muzyce. W drodze do szkoły napotkałem znajome z klasy. Podniecały się ogólnie jakimś sprawdzianem. Zacząłem się już poważnie obawiać  czy faktycznie dzisiejszy dzień jest czysty pod względem braku jakichkolwiek testów sprawdzających nabytą wiedzę. Niestety :/ Okazało się, że najwyraźniej nie zapisałem nigdzie, że dzisiaj ma być jakiś sprawdzian. Zacząłem kalkulować w swym umyślę czy warto udawać się na lekcje. Nie mam ochoty poprawiać w innym terminie. Jestem pewien, że nazbiera mi się tego, że sobie nie poradzę, albo będę musiał prosić kogokolwiek o pomoc czy coś w tym guście. Do budynku LO trafiłem, lecz spotkałem znajomych, którym nie za bardzo chciało się w szkole siedzieć. Co mi szkodzi – zgodziłem się z nimi zwiać. Trochę niefajnie, że widziano mnie tu już. Read More »

Kurując się do poniedziałku

Ostatni dzień weekendu był już mniej przytłaczający. Moje samopoczucie było nieco lepsze niż dnia poprzedniego. Do poniedziałku chciałem czuć się w miarę żywy. Od południa siedziałem przy laptopie. Słuchałem Moonspell i w dalszym ciągu śledziłem aktywność ludzi na dark planet. Buszowałem po różnorodnych blogach i forach. Zatrzymywałem się przy bardziej interesujących tematach. W międzyczasie pisałem ze znajomymi.  Poniekąd żałuje, że właśnie teraz przyszło mi się zaziębić, ponieważ moja obecność na całkiem udanym spotkaniu była wykluczona. Czytając świeże posty na naszym wspólnym forum zgadywałem, że świetnie się wczoraj bawili. Nawet link do sendspace się pojawił. Z czystej ciekawości pobrałem. Zacząłem przeglądać te zdjęcia. Jak widać  wszyscy świetnie się bawili. Wrzucone i puszczone na forum zdjęcia są świadectwem samym w sobie. Byłem ciekawy czy planują zorganizować podobną imprezę. Jak tylko będzie ciepło i sucho pojawi się możliwość wypadu na Pomony. Niedługo znów wypady na nie się ożywią. Read More »

Przeleżenie całej soboty – wionie nudą

Weekend przywitał mnie całkowitym rozłożeniem się na czynniki pierwsze. Byłem totalnie przeziębiony, miałem gorączkę i ciężką głowę od kataru. Nie miałem siły dosłownie na nic. Przeleżałem cały dzień praktycznie w łóżku. Po przyjęciu antybiotyków leżałem pod pierzyną. Przed obiadem udało mi się nawet usnąć, by po upływie godziny obudzić się ponownie. Mój stan zdrowotny zirytował mnie porządnie. Człowiek nie ma siły nawet książki poczytać, pograć na gitarze, komputerze ani nic konkretnie. Jest się ograniczonym jedynie do najprostszych czynności. Leżąc tak cały dzień można ogłupieć z nudów. Nic nie robienie czasami jest fajne, ale w pewnych  granicach i nie w tak dosłownym znaczeniu. Przemogłem się i wziąłem laptopa. Od razu pojawiłem się na przepopularnych portalach internetowych. U znajomych najwidoczniej nic się nie dzieje. Bynajmniej nie dają znać o sobie. Z nikim również nie mogłem popisać, bo oczywiście nikogo czynnego online nie było. Do przewidzenia jednak było. Śnieg się topi, wiosnę czuć już w powietrzu to też i ludzie wolą delektować się tym stanem na świeżym powietrzu. Sam bym wyszedł ze znajomymi gdzieś połazić. Trudno, przeżyję. Zupełnie przypadkowo trafiłem na portal poświęcony w całości kulturze mroku..znanemu szeroko jako dark independent. Portal ten zrzesza wielu ludzi, posiada liczne fora i blogi prowadzone przez  zarejestrowanych. Read More »

Szkoła, przeziębienie – normalne koleje losu

Ogólnie do weekendu byłem zaprzątnięty nauką. Nie lubię uczucia jakiejkolwiek zależności od kogokolwiek. Nie chce pokładać nadziei ze strony ludzi ze swojej klasy jeżeli chodzi o pomoc w nauce, czy udostępnienie materiałów, dzięki którym będę w stanie czegokolwiek się nauczyć. Właśnie dlatego staram się być codziennie w szkole, a nie w kratkę. Zdam chociażby na tróje i mam święty spokój. Zaległości to potworna sprawa. Męcząca strasznie. Im ich więcej tym gorzej. Piątek po zajęciach przeznaczyłem już tylko wyłącznie dla siebie. Niedawno kupiłem od znajomego grającego w jednym szkolnym zespole gitarę marki Dimavera. Zacząłem uczyć się na niej grać. Początek był naprawdę chaotyczny i ciężki. Nie wychodziło mi dosłownie nic a nic. W końcu się wkurzyłem. Tak przecież wiecznie być nie może. Dziwie się, że nie posiadając jeszcze wzmacniacza jestem w stanie cokolwiek zagrać. Read More »

Za przyjemności trzeba płacić

Wczorajszego wieczoru wziąłem w ręce „ Wywiad z wampirem” autorstwa znanej pisarki Ann Rice. Pamiętam kiedyś film oparty właśnie na  fabule książki. Główne role obsadzone były przez Toma Cruisa oraz Brada Pitta. O wiele bardziej podoba mi się książka niż sam film. Przede wszystkim film pominął dość istotne wątki…jak chociażby podróż Louisa i Claudii po Europie . Transylwania, Europa Środkowowschodnia – o losach tych obydwu postaci w tych regionach praktycznie nic nie ma. Oboje pojawiają się w Paryżu, gdzie natrafiają na groźnego Armanda na przedstawieniu teatralnym w Theatres des Vampires. Tak de facto….istnieje nawet taki zespół. Książka wciąga. Przekonałem się do przeczytania całego cyklu. Następnego dnia byłem trochę nieżywy, gdyż siedziałem przy książce do 2 w nocy. W szkole byłem półprzytomny. Read More »

Po przeprowadzce na lipowiec

Ogólnie do jakiegoś czasu pisałem trochę sztywno. Nigdy wcześniej nie prowadziłem własnego bloga. Kwestia budownictwa i architektury była jedną z tych, z którymi się wcześniej spotkałem i w jakiś sposób mnie zainteresowała. Wpływ na to miała moja przeprowadzka w nowe miejsce poprzedzona absolutnym remontem. Uczestniczyłem w nim w pewnym stopniu. W nowym miejscu mieszkam już od paru tygodni. Połączenie z Internetem zyskałem stosunkowo niedawno. Rzadko kiedy wcześniej bywałem na różnych blogach, także wybaczcie państwo za sztywność struktury poprzednich wpisów. Mam jednak nadzieje, że podane przeze mnie informacje komukolwiek się na przyszłość przydadzą. Całe szczęście nie przeprowadzałem się do jakiegoś odległego miejsca. Mieszkam w tej samej miejscowości. Mieszkam ogólnie na drugim końcu miasta i szczerze mówiąc cieszy mnie to. Po pierwsze niemal wszędzie mam blisko. Na wyciągnięcie ręki mam trzy supermarkety, parę spożywczych, bibliotekę, przychodnię, aptekę i szpital. To akurat mnie satysfakcjonuje. Read More »