Jutro na pewno nie będę pisał tego sprawdzianu. Jeżeli już to z pewnością wraz z poprawiającymi. Pouczyłem się odrobinę słownictwa i gramatyki, po czym chwyciłem za gitarę i zacząłem coś niecoś na niej przygrywać. Zacząłem uczyć się „ Nothing Else Matters”. Póki co wychodzi mi intro. Jak dobrze pójdzie do kalendarzowej wiosny będę w stanie optymalnie zagrać ten kawałek. Ciężko będzie mi zagrać legato, ale takie są niestety początki – nigdy łatwe. Wnet zadzwonił domofon, zaś po odebraniu słuchawki okazało się, że przed domem stoi grupa znajomych. Ubrałem się i wyszedłem przed dom. Jak się okazało ukazała mi się postać Mańka i Kudłacza. Udaliśmy się czym prędzej na stanicę. Wcześniej odwiedziliśmy żabkę celem zakupu jakiegoś piwka.

Maniek gustownie odtworzył drzwi szklane tegoż kultowego już sklepu i nabył i to co uważał za słuszne. Jak już wspomniałem naszym miejscem docelowym była stanica. To właśnie tam rozprawialiśmy na tematy muzyczne i filozoficzne. Obaj udzielają się każdy w swoim projekcie. Jeden gra stoner rock, drugi…..no właśnie nie za bardzo wiem….chyba emocore. Nie mam pojęcia. Umówiliśmy się na jakieś ognisko w Gorzyniu w niedługim czasie. Jak tylko zrobi się cieplej w sumie…może w kwietniu. W taki sposób rozprawialiśmy jeszcze długi, długi czas. Wróciłem do domciu późnym wieczorem.